środa, 8 listopada 2017

MODLITWA O LEPSZE CZASY | Recenzja "Różańca" Rafała Kosika





Dziewięć lat przyszło nam czekać na nową powieść dla dorosłych jednego z najlepszych polskich autorów (nawet nie science fiction, lecz w ogóle), którego debiutancki Mars jest wśród mojej dziesiątki najlepszych książek, jakie kiedykolwiek przeczytałem. I oto naszedł ten czas, gdy w końcu mogę sięgnąć po książkę, która, miałem nadzieję, rozpali moje czytelnicze wymagania do granic możliwości.



Warszawa przyszłości, przyszłości, która miejmy nadzieję, nigdy nie nadejdzie. Zwykły człowiek w niezwykłym świecie, wmanipulowany w wielką politykę, która i tak okazuje się nieznacząca wobec mechanizmów rządzących światem Różańca.


Głównym bohaterem jest Harpad — nuzzler, który w tajemniczy sposób potrafi sprawdzać jedną z najważniejszych wartości — wartość PZ, czyli Potencjalnego Zagrożenia. Mamy tu bowiem świat przyszłości, w którym podzielony jest on na swoiste sektory, czyli segmenty Różańca, rozciągniętego po orbicie Ziemi. Każda część tego orbitalnego systemu to poszczególne miasta. Harpad żyje w Warszawie, gdzie bogiem i wymiarem sprawiedliwości jest g.A.I.a, czyli wszechobecne coś, co po przekroczeniu przez człowieka określonej ilości punktów PZ, nasyła na niego Eliminację. Mamy więc nowy rodzaj śmierci, nowe bóstwo i nową sprawiedliwość, a wszystko to owiane jest tajemnicą, która na oczach czytelnika jest sukcesywnie, choć nie do końca, poznawana — kosztem głównego bohatera, jego byłej żony, córeczki i klientów, którzy mu płacą, aby sprawdzić wartość swojego PZ. Wszystko zaczyna się sypać — o ile dotychczas można było mówić o względnej normalności — gdy Harpad zostaje zmuszony do współpracy z człowiekiem, który wrzuca go w wir polityki, tym samym napędzając machinę tragicznych przeżyć nie tylko na tle rodzinnym, ale też na tle egzystencjalnym i społecznym. Harpad staje się cichych bohaterem, który pchany tragedią podejmuje się znanej tylko kilku osobom misji, mającej przywrócić choć fragmentarycznie jego dawny ład związany z córką, przy czym jednocześnie wdaje się w próby rozwiązania istoty bytu i niebytu — wraz z ludźmi, którzy od pewnego czasu starają się zrozumieć system, jakim rządzi się świat. Idzie im to jednak trudno, bo g.A.I.a. wyraźnie nie chce być poznana, a jej skuteczną bronią jest Eliminacja.

***

Różaniec startuje jak rasowa powieść akcji, bowiem przygodę czytelnik rozpoczyna od poznania bohatera, który wykonuje pracę w pewien sposób nielegalną, ale mocno zakorzenioną w wykreowanych przez autora realiach. Mamy jednak książkę o świecie przyszłości, co daje nam efekt opowieści nie o niej, lecz z jej perspektywy. Kosik potrafi na tyle mocno zarysować świat, że fabuła jawi się jako opowieść współczesna (jakbyśmy żyli w tamtejszej Warszawie), bowiem czytelnik nie tylko nie dostaje zupełnie nieznanego miejsca, lecz dobrze znaną stolicę, która została poddana pewnym przeobrażeniom, ale też widzi ją nie jako nowość, którą trzeba od podstaw poznać, lecz spogląda na nią oczami Harpada, dla którego jest to codzienność, przy czym sama przyszła rzeczywistość kreuje się na bazie kolejnych wydarzeń, sytuacji i przeżyć bohatera. Trzeba przyznać, że jest to trudne do zrealizowania w powieści science fiction, a Kosik zrobił to doskonale. Nie ma tu bezpośrednich pytań o przyszłość, ponieważ zostajemy w niej od razu zatopieni (przy czym zatopienie i synonimiczne tutaj przytłoczenie to słowa klucze), przez co książka staje się na swój sposób realna.
Powieść nie zostaje też ukazana jako wędrówka po nowym świecie. Mamy tu do czynienia ze wspomnianą już swoistą książką akcji — Harpad zostaje rzucony w wir wydarzeń i społecznych oraz politycznych komplikacji, także nie ma czasu na zwiedzanie — trzeba działać. Różaniec staje się przez to lekturą pełną napięcia, a jako że jej futuryzm jest tu elementem równie ważnym, to mamy połączenie satysfakcjonujące i jednocześnie zapewniające rozrywkę na każdym kroku.
Mimo tych pozytywów dotyczących świata zabrakło mi wyraźniejszego zarysowania technicznej struktury miasta i działania Pierścienia, w którym się ono mieści. Zdawało mi się, jakby autor tylko trochę o tym napomykał, co w związku z powyższymi uwagami daje efekt, jakby Kosik i tutaj dokonał jedynie pewnego przedstawienia faktu bez szczególnej jego eksploracji. Miasto to miasto, Pierścień to Pierścień, tak samo cały Różaniec i system, na zasadzie którego działa nowy świat. Tylko jaki to właściwie system? Zabrakło mi określenia tej specyfiki. Jednocześnie wydaje mi się, że jeśli chodzi o „wnętrze” świata, to jest ono zarysowane naprawdę kunsztownie, jednak sam pomysł na taką przyszłość sprawia wrażenie nie tylko oderwanego od hipotetycznie możliwej przyszłości, ale też na tyle abstrakcyjnego, że aż pojawia się pytanie — po co właściwie człowiek miałby wymyślić coś tak dziwnego? Życie w Pierścieniach orbitującego Różańca zamiast na Ziemi — właściwie po co? Co prawda przyświeca temu pewien plan, któremu podporządkowane są wydarzenia kulminacyjne, ale zdrowy rozsądek podpowiada, że człowiek mógłby to wszystko wymyślić w sposób bardziej przystępny i logiczny.

Oprócz pewnej przyziemności życia bohaterów, mamy też elementy zgoła nieprzyziemne, a duchowe. Duchowe jednak w pewien nowy, dość, o ironio, materialny sposób, bowiem różańcowa rzeczywistość przewartościowała myślenie ludzi pod względem domniemania istoty śmierci i bóstwa. Te dwa elementy zastąpiły nowe pytania — pytania nie o życie po śmierci, ale o życie po Eliminacji. Nie ma też wiary w Boga, lecz wiara w sztuczną inteligencję, która panuje nad Warszawą. Jest to pewne novum (choć wydaje mi się, że czytelnicy Zajdla i Orwella mogą tak tego nie nazwać, mimo wszystko to pewien powiew świeżości, jeśli nie liczyć samego pomysłu na świat).


Wiesz, jak zmienić człowieka moralnego w dewianta? Nie trzeba zmieniać człowieka, trzeba zmienić zasady moralne.


Wszystkie te elementy świata składają się w naprawdę ładną całość, jednak widać, że zabrakło tu trochę miejsca na psychologię bohaterów. Harpad jest postacią trochę nijaką, bo nie darzy sie go żadnym szczególnym uczuciem, a co za tym idzie jego perypetie i losy osób z nim związanych nie wyzwalają większych emocji, poza ciekawością ich dalszych poczynań. Dlatego nawet sytuacje tragiczne nie wstrząsają aż tak bardzo (poza jednym, z ostatniej części książki, wyjątkowo nadającym znacznie poważniejszy wydźwięk).

Cała książka w odbiorze jest dość przystępna, bo mimo podstawowej science fiction Różaniec jest lekturą zarówno dla fanów tego gatunku, jak i niegustujących w niej czytelników. Książkę czyta się lekko, a fachowe próby określenia istoty rzeczywistości są zrozumiałe i nie zaburzają płynności czytania. Jednak wydaje mi się, że pod koniec książki zabrnęło to trochę za daleko. W pewnym momencie poczułem, jakbym czytał powieść nie dla dorosłych, a dla młodzieży. Mimo fabularnego surrealizmu ostateczny wydźwięk opowieści był na tyle prosty, że poczułem się trochę oszukany. Po znakomitym do tej pory tekście oczekiwałem treściwego podsumowania wydarzeń i losów Harpada, a tymczasem lektura zaczęła przywodzić mi na myśl nieco infantylną powieść młodzieżową (nasunęło mi się nawet skojarzenie z serią powieści Tunele), a rozwiązanie fabuły i jej wyjaśnienie zostało potraktowane po macoszemu. Jakby autor w trakcie pisania wiedział mniej więcej, do czego zmierza, ale tego celu nie miał konkretnie określonego, przez co stał się on niewyrazisty i nawet trochę niepasujący do całości, bo stał się nie tylko prosty, ale też jakby dookreślony na poczekaniu. Wszystkie elementy narracyjne nie połączyły się w całość, a czytelnik dostał nie do końca satysfakcjonujące zakończenie, które nie puentuje opowieści w należycie solidny sposób.

Ostateczny wydźwięk powieści jest pozytywny, jednak nie aż taki, na jaki można by liczyć u Kosika, którego Mars pozostaje dla mnie dziełem najwyższej próby. Wydaje mi się, że najbardziej usatysfakcjonowani będą czytelnicy, których autor urzekł Verticalem. Jednak mimo całego mojego czepiania się, Różaniec jest powieścią bardzo dobrą, której daję 9/10 (przy czym, dla porównania, Vertical ma u mnie 8/10, a Mars 10/10). Polecam serdecznie, bo znając inne powieści Kosika, tej najnowszej nie można przegapić, a zawiedzionym w żadnym stopniu się nie będzie.

***

Są jeszcze dwie kwestie techniczne. Na szczególną uwagę zasługuje znakomita okładka, której twórcą jest sam autor. Idealnie wpasowuje się w klimat książki, a przy tym jest estetyczna i pomysłowa. Co do wnętrza — jak zwykle w książkach Powergrapchu wygląda ono pod względem korekty naprawdę dobrze. Trafiłem na jedną literówkę i jeden błąd językowy (zwykłe przeoczenia). Zmartwił mnie tylko fakt pomieszania w książce pauz z półpauzami (które pojawiają się co jakiś czas i których nie jestem do końca pewien — czy to półpauzy, czy może pauzy, ale o innych parametrach albo zapisane innym fontem niż pozostałe). Poza tym nic innego w oczy się nie rzucało.
Różaniec — solidna dawka znakomitej literatury. Polecam serdecznie!









Autor: Rafał Kosik
Tytuł: Różaniec
Wydawnictwo: Powergraph
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2017
Ilość stron: 510
Okładka: Rafał Kosik
Cena: 45,00 zł

Za książkę dziękuję wydawnictwu



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza